Centrala Narodowego Funduszu Zdrowia przedstawia do konsultacji projekt zarządzenia zmieniającego zarządzenie Prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia w sprawie określenia warunków zawierania i realizacji umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej w rodzaju świadczenia pielęgnacyjne i opiekuńcze w ramach opieki długoterminowej.
W kontekście zaproponowanych przez NFZ zmian w opiece długoterminowej i wprowadzenia tzw. „zakresu skojarzonego” dla wybranych grup pacjentów trudno oprzeć się wrażeniu, że mamy do czynienia z rozwiązaniem, które może przynieść więcej szkód niż korzyści.
O ile zwiększenie intensywności opieki nad najciężej chorymi jest kierunkiem słusznym, o tyle jednoczesne wyłączenie z tego mechanizmu pozostałych pacjentów budzi poważne wątpliwości. W praktyce oznacza to stworzenie systemu, który w sposób jawny dzieli pacjentów na „ważniejszych” i „mniej istotnych” z punktu widzenia finansowania.
Pacjenci pozostający poza „skojarzonym zakresem świadczeń” – mimo że często są w ciężkim stanie klinicznym i wymagają regularnej, specjalistycznej opieki – mogą zostać zepchnięci na margines systemu. Skutki takiej decyzji są łatwe do przewidzenia:
- ograniczenie dostępności świadczeń,
- destabilizacja ciągłości opieki,
- pogorszenie stanu zdrowia,
- a w konsekwencji… wzrost kosztów leczenia w przyszłości.
Trudno zrozumieć logikę rozwiązań, które zamiast wzmacniać opiekę na wcześniejszych etapach choroby, koncentrują się wyłącznie na najbardziej zaawansowanych przypadkach. To podejście reaktywne, a nie systemowe – prowadzące do sytuacji, w której pacjent „staje się priorytetem” dopiero wtedy, gdy jego leczenie jest najdroższe i najbardziej skomplikowane.
Warto zadać sobie pytanie, czy rzeczywiście jest to kierunek zgodny z zasadą racjonalnego gospodarowania środkami publicznymi – czy raczej przykład krótkowzrocznej optymalizacji, która w dłuższej perspektywie może obciążyć system jeszcze bardziej.
Jeśli projekt zostanie wdrożony w obecnym kształcie, istnieje realne ryzyko, że zamiast poprawy jakości i dostępności opieki, otrzymamy system bardziej nierówny, mniej stabilny i – paradoksalnie – droższy.






