"W całej Polsce ośrodki wstrzymują przyjęcia nowych dorosłych pacjentów korzystających z respiratorów w domu. Pieniędzy z NFZ-u nie wystarcza nawet na leczenie tych, którzy są już objęci taką terapią. Chorzy utknęli w szpitalach, a lekarze alarmują o systemie, który przekroczył punkt krytyczny" - opisuje TVN24.pl
18-letni Piotr jest od dzieciństwa osobą z niepełnosprawnością umysłową i fizyczną w stopniu znacznym. W połowie stycznia trafił do Mazowieckiego Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy w Otwocku. Miał zapalenie płuc. - Piotrek ma dużą skoliozę i okazało się, że przez ucisk jedno z płuc było niedotlenione, zbierał się w nim dwutlenek węgla. W trakcie pobytu w szpitalu potrzebne było u niego wyłonienie tracheostomii, ponieważ stan zaczął się pogarszać, spadała saturacja. Piotrek musiał być reanimowany. Cały czas potrzebuje respiratora. Był zaintubowany od momentu, kiedy tu trafiliśmy - relacjonuje w rozmowie z tvn24.pl jego matka, Joanna Szatkowska.
- Sprawa z nadwykonaniami była, od kiedy tylko istnieje to świadczenie. NFZ nie rozszerzał kontraktów. Jeśli w danym roku ośrodek wentylacji miał kontrakt na stu pacjentów, ale w międzyczasie przyjął nowych i kończył rok z dwustoma pacjentami, to na ten następny rok nadal miał kontrakt na stu, a reszta to wciąż były nadwykonania. NFZ robił tak prawdopodobnie celowo, ponieważ za te ponadlimitowe świadczenia zawsze płacił mniej, a czasem nawet wcale i sprawy trafiały do sądów - wyjaśnia dr Jacek Nasiłowski, ordynator II Oddziału Chorób Płuc szpitala w Otwocku.
Z pełną treścią artykułu można zapoznać się TUTAJ
Źródło: TVN24.pl